chrzest pierwszaków 
Od początku roku nie odbyło się od wołania KICI KICI do młodszych kolegów. Czasem ich to irytowało, a nasze niegroźne zawołania stawały się denerwujące. Cóż zrobić, każdy przecież musi przez to przejść. Trzeba być najmłodszym, żeby kiedyś być najstarszym w szkole...Jak nakazuje starodawna tradycja pierwszoklasiści powinni zostać ochrzczeni, aby stać się prawowitymi uczniami szkoły. Tak i my tego roku postanowiliśmy zorganizować nowo przybyłym KOTOM(tym z gimnazjum) BONIFACJE. Byli nieochrzczeni, a więc niewierni, co w szkole katolickiej stanowi skandal na miarę ministerstwa edukacji. Stali jak sieroty przed nieuchronnie zbliżającą się kartkówką z fizyki/informatyki.
O planowanych bonifacjach wiedzieli nieliczni. To jeszcze nic, że zgroza szerzyła się wszem i wobec, a atmosfera tajemnicy i dreszczyk emocji napełniały koty. Piekło miało się dopiero rozpocząć.
Zakładnicy zostali zaprowadzeni do szkolnych podziemi. Akompaniowały im MIŁE docinki ze strony trzecioklasistów. Kazano im pić mleko, aby wzbogacić ich dietę w niezbędne składniki odżywcze. Bo siła fizyczna będzie odtąd potrzebna nie tylko na fizyce.
A mówią: Pij mleko będziesz wielki jak pan Szymański(lub nasz były minister edukacji), jest do czego dążyć w każdym razie. Jeśli ktoś mimo wypijania dużych ilości wysokoprocentowego...mleka nie urośnie, pan Wańczyk pocieszy go faktem, że małe jest piękne. Swoją drogą rzeczywistość pokazuje, iż będąc niewysokim też można zostać prezydentem. Koty miały okazję zobaczyć parodię pewnych nauczycieli w wykonaniu kolegów i mieli zgadywać np. kto straszy minus jedynkami, a kto poprzez swoje dłuuugie i pouczające mowy propaguję zdobywanie kultury fizycznej na siłowni, nie pomijając oczywiście wszelkich niebezpieczeństw z tym związanych. Wysłuchali również przemowy kolegi Jordana, który w każdym szczególe przypominał towarzysza Stalina. Aczkolwiek wcale nie wzbudzał takiej grozy jak właściwy rosyjski dyktator(ciekawe, dlaczego). Swoją obecnością zaszczyciły szkolne podziemia dwie koleżanki z pierwszej klasy liceum, propagujące tolerancję dla innch orientacji. Miały one przypomnieć wszystkim, że licealistów w szczególności należy chwałą otaczać, bo mają więcej kłopotów na głowie niż gimnazjaliści.

Pierwszoklasiści zostali zobowiązani być posłusznym we wszystkim starszym kolegom, a wszystkich członków ciała pedagogicznego i ojca dyrektora należną czcią otaczać. Karabiny w rękach starszych kolegów same za siebie mówiły, co się stanie jeśli pierwszaki nie będą stosować się do pewnych z góry ustalonych zasad. Niektórzy licealiści pod czujnym OKIEM księdza Matejskiego ćwiczą na strzelnicy, wiec lepiej z nimi nie zadzierać.



[ Zobacz wpis ] ( 858 Oglądane )   |  Link trwały
...ukradli księżyc... 
Poniedziałkowe zajęcia uniemożliwiły nam osobiste "spotkanie się" z prezydentem Kaczyńskim, który w tym dniu odwiedził nasze miasto. Nasz wybraniec narodu zawstydził Turbo Dymomana, bo w przeciwieństwie do poprzednich prezydentów posiada swoją kopię i to wszystko dzięki klonowaniu. Tak, więc mamy zapasowego prezydenta, ale mimo wszystko nie mieliśmy możliwości wyjścia mu na spotkanie. A gdyby to były czasy komunistyczne(dobre czasy) to wyjście ze szkoły na spotkanie z towarzyszem obywatelem byłoby obowiązkowe, a nieobecność musiałaby być usprawiedliwiona zwolnieniem lekarskim bądź innym ważnym powodem. Wzięlibyśmy szturmówkę, założylibyśmy czerwone krawaty i radośnie śpiewalibyśmy "Na barykady, ludu roboczy". Aby godnie przyjąć przedstawiciela jedynej słusznej władzy przygotowania rozpoczęłyby się dużo wcześniej i nie marnowalibyśmy czasu na jakieś prędkości elektronów po orbicie czy wyposażenie armii niemieckiej podczas wojny. Wszyscy wiedzą, że armia naszych wschodnich przyjaciół była wyposażona sto razy lepiej...

W szkole mamy żałobę po kanarku, zginął w niewyjaśnionych okolicznościach (fachowo ujmując zjawisko nastąpił "spadek energii potencjalnej żywotności ciała").Trafne wydaję się tutaj sformułowanie jednej z naszych anglistek, a mianowicie:"nieumiejętne spowodowanie zabójstwa" przy tłumaczeniu słówka "manslaughter".Nie wiemy nic ponadto, iż przyczyną zgonu była śmierć. Ta smutna wiadomość obiegła szkołę w poniedziałek rano. Niewiadomo czy kanarek sporządził testament i gdzie ów dokument wyrażający ostatnią wolę miałby się znajdować. A kluczy do wszystkich zakamarków w sali biologicznej wytrwale strzeże jedna osoba, teraz przynajmniej wiemy, dlaczego...


[ Zobacz wpis ] ( 839 Oglądane )   |  Link trwały
Postimpresjonizm szkolny :)) 
Jak ogólnie wiadomo są w naszej szkole artyści i... artyści ;) Nie każdy ma prawo być artystą, jednak to zależy już tylko od niego, w końcu trzeba się "wyłamać", nieprawdaż? :P Mamy wiele różnych rodzajów artystów, od ubikacyjnych umilaczy zapachów na parterze - ktoś chyba próbował stworzyć nową linię chanel - przez artystów "tabletów graficznych" na naszych ławkach, po ostatnio, nawet artystów/poetów/mówców jak np. pan Antoni, który z każdym dniem ujawnia nam tajniki władania piękną, ARTYSTYCZNĄ polszczyzną (czy też łaciną z "barbarzyńskim akcentem" jakby to powiedziała Pani Wanatowicz). Jak to każdy da Vinci musimy mieć własną, "ciepłą" przestrzeń gdzie można w spokoju malować kolejne łasiczki z damami - pomysł podsunęła pewna uczennica z klasy humanistycznej na interesującej lekcji języka angielskiego (cytatu wierzcie mi przytaczać nie wypada) :D Pierwszaki swoją artystyczność ujawniają chyba w przemocy, niczym Hieronim Bosch na swych jakże realistycznych przedstawieniach naszego grzesznego świata. Zapewne galeria w naszej szkole będzie coraz to większa i to nie zależnie od naszej kultury osobistej, bowiem sztuka w końcu może być zarówno uporządkowania jak i niezwykle chaotyczna, pisana pod wpływem chwili. Trzeba zatem doceniać sztukę pod każdym względem, a zwłaszcza tą natchnioną, no bo w końcu co by było z naszą wiarą bez natchnienia? Wyobrażacie sobie świat bez Biblii? No oczywiście, że nie. Miejmy jednakże nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł odcięcia sobie pewnych części ciała w tym zapale twórczym - pod tym względem nie bierzcie przykładu z Vincenta van Ghoga. Pamiętajcie, że artystyczna praca wymaga wiele wysiłku, doceńcie więc czasem: wy nauczyciele, szczytne i ambitne cele uczniów, pozwólcie im rozwijać swe ikarowe skrzydła, no chyba, że chcecie by uczniowie skończyli jako "Jedzący kartofle".

Miłego tygodnia:
Lianell...


[ Zobacz wpis ] ( 2653 Oglądane )   |  Link trwały
szara szkolna rzeczywistość 
Zaczyna się etap zastraszanie kartkówkami, sprawdzianami, minus jedynkami i czym się da. Z niektórych przedmiotów pogromy ma już za sobą, po których pozostały jedynie czerwone ślady w dzienniku, wyrażające brak litości silniejszego względem słabszych oraz rzesze smutnych twarzy. Naszymi sprzymierzeńcami są ci belfrzy o słabej pamięci. Czasami nawet, jeśli pamiętają o klasówce siła woli zjednoczonej klasy potrafi sprawić, iż przestaje pamiętać. Różne historie się zdarza wciskać... Gorzej z tymi, którzy mają dyski twarde w głowach albo jak uczeń nieumyślnie przypomni o sprawdzianie, a klasa chce go zabić, rozszarpać, poćwiartować...(dalszy opis przerwano ze względu na zbyt drastyczne sceny mogące przyprawić o zawał niektórych), nie mówiąc już, iż taka jednostka ma przerąbane u swoich kolegów...
Bio-chemy poza swoimi przedmiotami wiodącymi nie wiedzieć, czemu czują się jak na rozszerzonym języku polskim, a to za sprawą pewnej bardzo ambitnej polonistki(wszyscy są zdania, że nauki nigdy za wiele, prawda?)
Nie ma znaczenia, w której się jest klasie i tak straszą maturami. Niezawodny sposób na uśmiech w trudnych chwilach ma ksiądz Generał. Każde wspomnienie o Fokarium wywołuje radość na jego twarzy. Chyba ma tam jakieś bliższe znajomości, ciekawe, kim jest wybranka. Cóż ludzie mają różne gusta.
Generalnie jednak nie jest tak źle. Pan Antoni, co dzień wita jakimś motywującym i pobudzającym do życia komentarzem. On to przynajmniej ma poczucie humoru.


[ Zobacz wpis ] ( 2388 Oglądane )   |  Link trwały
14 października Dzień Święty 
Wielki Mały Ninja(zajmujący równocześnie stanowisko szkolnej swatki) jak zwykle przychodzi niezwykle punktualnie na swoje lekcje, co jest niezawodną oznaką, że sprawy w szkole są w należytym porządku. Z powodu dnia nauczyciela mieliśmy jeden dzień wolnego. Nasi pedagodzy mogli od nas odpocząć i vice versa. W prawdzie nauczyciele mają ten jeden dzień w roku "dla siebie" tak my uczniowie mamy wszystkie pozostałe, nikt nie ma chyba do tego żadnych złudzeń!!!
W ostatnich tygodniach część klas i nauczycieli bawiło się na wycieczkach, w różnym oczywiście tego słowa znaczeniu. Efekty najlepiej obrazują białe plamy w pamięci.Podobna najlepsza impreza to taka, której się nie pamięta;) Natomiast pozostali mieli pełno zastępstw, na co wcale nie narzekają, a jeszcze jak nauczyciel zapomni o zastępstwie to jest już prawie idealnie. Niestety w niektórych przypadkach w razie zastępstwa wcześniejszy powrót do domu nie był możliwy. Jak widać niektórzy zapomnieli jak to jest być uczniem i co się wtedy liczy. Oczywiście każdemu zależy, żeby spędzić więcej czasu w szkole, bo można się więcej nauczyć. Cóż bądźmy wyrozumiali. W końcu w tym ich urok i za to ich lubimy. Jednak wielokrotnie mogliśmy pójść wcześniej do domu albo gdzieś...;)


[ Zobacz wpis ] ( 681 Oglądane )   |  Link trwały

<<Pierwszy <Powrót | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | Dalej> Ostatni>>