Jakby tu zacząć... 
Mamy za sobą dopiero dwa dni nauki a już szykuje się ostra jazda... Niektórzy mają już za sobą pierwsze wpadki. W liceum na przedmiotach wiodących będzie niezła "przekopa". Nauczyciele straszą nas sprawdzianami jak polski rząd, że będzie w 2012 tyle autostrad, że się stadiony nie zmieszczą.
W dniu rozpoczęcia roku szkolnego miały być świecone dzienniki i palone znicze. Po cichu liczyliśmy, że jakimś cudem dojdzie do pomyłki i zostaną podpalone dzienniki. Lecz niestety nasze nadzieje okazały się złudne.
Przez wakacje dużo w szkole się nie zmieniło. Zdziwienie budzi nowy mojżeszowy(bądź judaszowy) wizaż naszego historyka. Jakby dysponował jeszcze laską(bez skojarzeń: chodzi o laskę drewnianą) to można byłoby błyskawicznie przejść przez Morze Czerwone.
W szkole pojawiły się także nowe drzwi, oddzielające pokój nauczycielski od reszty świata(grono pedagogiczne izoluje się niczym polski rząd na uchodźstwie). Nowe drzwi to nowy obiekt...do rozwalenia(czysta prowokacja). Chętnych nie brakuje. Ciekawe czy przetrwają próbę czasu. Skoro to pokój nauczycielski powinny być to drzwi pancerne bądź też kuloodporne( oczywiście po to żeby zapewnić bezpieczeństwo uczniom). W końcu nauczyciele są jak szyby: pozwalają widzieć prawdę, ale oddzielają od rzeczywistości. Szafki na razie są nietknięte, ciekawe przez jak długo. Ławki i krzesła zostały wyczyszczone z naszych artystycznych wzorków i napisów. A przecież powinno się uwieczniać "osiągnięcia" uczniów dla przyszłych pokoleń. Byłaby to żywa lekcja historii i kultury...xD
P.S. Dla niewtajemniczonych zdjęcie główne na blogu przedstawia kółko biologiczne w Rytrze, które z zainteresowaniem przygląda się kopulującym robakom;)


[ Zobacz wpis ] ( 995 Oglądane )   |  Link trwały
Nie ma to jak dobry początek ;) 
Czy życie byłoby weselsze bez szkoły? Nie raz słyszy się naokoło siebie: "Jezu jak ja nienawidzę tej budy!" albo "Ta nauka to koszmar, już dłużej tego nie zniosę!". Jednak myślę, że każdy tak naprawdę choć trochę znajduję rozrywki w szkole... hmmm... rozrywki, no oczywiście głównie przychodzimy się tam uczyć, ALE, tam też poznajemy nowych ludzi, którzy z czasem stają się dobrymi kumplami. Odpowiedzcie sobie szczerze przed samym sobą: Czy szkoła jest naprawdę nudna, czy to przypadkiem ona nie zapełnia nam właśnie luki "bezczynność" lub "zawieszenie"? Dobra teraz koniec tej filozofii...
WŁAŚNIE nasz szkolny Blog ożywa z dniem 2 września, kiedy to odbywają się pierwsze lekcje. Ten zaszczytny przywilej opisywania szkolnych podrygów otrzymały pewne niezwykle wścibskie osoby: Lianell i gugu! To one będą towarzyszyć temu blogowi i zdawać Wam na bieżąco nowinki niekiedy śmieszne, czasem bolesne dla uczniów, czy też nauczycieli. Mamy uszy wszędzie, oczy wszędzie i posiadamy szósty zmysł... o którym będziemy pisać później*, teraz zajmijmy się początkiem roku szkolnego, był on bowiem niesamowity i tajemniczy jak każde rozpoczęcie, chociaż uczeń przy zdrowym umyśle raczej za pasjonujący uznałby zakończenie roku szkolnego, co jest równoznaczne z początkiem wakacji, ale nie przejmujcie się do końca jeszcze 10 miesięcy!!! Powracając do głównego i jakże ważnego wątku. Msza rozpoczęła ten nowy rok szkolny wraz z wybiciem godziny 9.00. O.Dyrektor i O.Robak jak co roku podnieśli nas na duchu mądrymi przemówieniami i dodali otuchy naszym mózgownicom, które wedle prawa mają być nastrojone dokładnie od 1 września, gdzie potem poprzez katorżniczą pracę trwającą 10 miesięcy ocieramy się o katharsis, o czym zapewne dowiecie się uważnie słuchając wykładów naszych polonistów. Po jakże niecodziennym, poruszającym i wzniośle zaśpiewanym hymnie Rzeczpospolitej Polskiej na placu wsparł nas jeszcze list od ministra oświaty, ale na tym skończyło się nasze szczęście. Następnie nadania dla nauczycieli i co najważniejsze: ślubowanie klas pierwszych gimnazjum i liceum. Streszczę krótko... Klasy gimnazjum były chyba zbyt przejęte, więc nie były w stanie wydobyć ze swych jeszcze młodych strun głosowych jakiegokolwiek dźwięku, natomiast klasy liceum zabrzmiały głośniej niż dzwony watykańskie i były z siebie bardzo dumne. Potem wszyscy udali się do klas ze swymi wychowawcami: niektórzy byli nowi inni "zużyci" bardziej lub mniej(zależy od stanu nerwowego, na którym swe znamienne piętno odcisnęli starzy wychowankowie). Wszędzie wrzawa, podniecone głosy i te iskierki w oczach - tak nawiasem ciekawa jestem czy też będą tacy uradowani gdy przyjdzie im znieść tortury, do których wykonywania daleko każdemu średniowiecznemu królowi, w przeciwieństwie do naszych ukochanych nauczycieli. Jak się okazało na dzień następny te barwne świetliki w oczach w większości pogasły... no cóż... bywa... do zobaczenia w kolejnej relacji szkolnych perypetii:

Lianell.

Oto wyniki pierwszych kartkówek z biologii:
WYNIKI

*jest on charakterystyczny dla uczniów nawiedzonych nadmierną energią, którą wykorzystują wzbogacając się o najnowsze ploteczki :P

[ Zobacz wpis ] ( 1001 Oglądane )   |  Link trwały

<<Pierwszy <Powrót | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |