Ave, Caesar, morituri te salutant! 
Nie tak wcale dawno cieszyliśmy się z perspektywy dwóch miesięcy wolnego. A tu figa z makiem, bo czas przecieka przez palce, już prawie koniec sierpnia. No niestety, ubolewamy nad tym wszyscy. Większość z nas ma już wyjazdy za sobą, niektórzy pokusili się o ostatnie szarże na świat. Nic jednak nie przerwie potoku myśli, które zaczynają krążyć już wokół instytucji państwowej zwanej 'szkoła'. Pomijając oczywiście kwestie zakupów (nie mówię, że nie są ważne, chociaż niektórzy piszą czym popadnie - o zgrozo - i gdzie popadnie), tj. trzeba wybrać czy zeszyt do informatyki (xD) ma być w misie, kwiatuszki, czy też z wielkim napisem INFORMATYKA - OLO. JCE przyjmie pod swój dach na nowo starych uczniów, którzy otrzymali promocję do wyższej klasy, a także miłe i słodkie kociaki - mamy przynajmniej taką nadzieję o_O. Myślę, że starsi koledzy już zajmą się godnym przyjęciem tych 'Felis catus' ;P
Przychodząc na lekcje będziemy pewnie wracać z oaz onirycznych nie raz, nie dwa upominani przez nauczycieli, do bardziej przyziemnych rzeczy... a oni nam mówią, że mamy wznieść się ponad wszystko, cóż za fałszywa nadzieja i profanacja idei! Następnie już tylko ciche pojękiwania na korytarzach: kolejne wakacje dopiero za 10 miesięcy. Ugh...
Co do spraw porządkowych, z przykrością przypominamy, że pani Maria Wanatowicz-Kłusek niestety nie będzie już uczyć języka łacińskiego. Będziemy bardzo ją miło i ciepło wspominać, dzięki niej poznaliśmy co to elegancja i porządek w języku, ale nie tylko łacińskim, acz w każdym innym, no i charyzma - żeby tak każdy nauczyciel ją miał!
Nic już więcej nie zostało jak czekać tylko na ten początek roku. Najwyżej, to jakby się ktoś za nadto stresował, to moi mili proszę dużo pić herbaty z melisy, dobra jest też pokrzywa, zaś czarna to na krótką metę, bo po niej można dostać raka =.- Żyć, nie umierać brać miła, bo życie jest ciężkie, a im wcześniej dostanie się kopa, tym zdziwienie później będzie mniejsze i ból łatwiej się zniesie! No to OLE!

Lianell

[ Zobacz wpis ] ( 1695 Oglądane )   |  Link trwały
brydż !!!! 
Stało się ! Ksiądz Robak zorganizował kółko brydżowe. Obiecywał, że będzie ono w październiku, ale jakoś nie było czasu. Potem też nie było czasu. Po świętach Bożego Narodzenia miało być na pewno, ale jakieś zamieszanie i niestety tak się złożyło, że nie było czasu. Ale po feriach już mieliśmy zacząć, tylko tak jakoś niefortunnie wyszło, że nie było czasu. Ale po Wielkanocy to już byliśmy pewni, że wiosna doda chęci i sił naszemu wicedyrektorowi, jednak Father Warm martwił się, że jest ciemno i jak to w takich warunkach będziemy wracać do domu. Potem już zrobiło się jasno, ale jakoś matury i nie było czasu. Aż tu nagle 25 maja odbyło się kółko brydżowe. Nie odstraszyły nas powodzie, wybuchy wulkanu czy zmienne warunki atmosferyczne. Są wśród nas tacy uczniowie, którzy aby dotrzeć do szkoły muszą przechodzić istny tor przeszkód, bo np. na ich ulicy ma miejsce remont drogi. Ulica przypomina koryto rzeczne, a oni w gumiakach, szukając obejść i objazdów docierają do szkoły, czasem bardzo "usyfieni". Szkoła zmusza nas do takich wyrzeczeń.

A propos kółka brydżowego pewien uczeń wytrwale zachodził do gabinetu ojca Robaka, nawet zdarzyło się że w ciągu jednego dnia przedarł się przez szkolny korytarz, bohatersko przytargał się przez wał ochrony, dzielnie broniony przez pana Antoniego i pojawił się przed gabinetem dyrektora aż 8 razy. Warto zauważyć, że uczeń ten mimo płci męskiej jest feministką i pochodzi od plemienia Sarmatów.

Brydż to gra dla inteligentnych, więc nic dziwnego, że tylko garstka uczniów zapragnęła poznawać tajniki tejże gry karcianej. W tym kontekście pojawia się pewne stwierdzenie, może niekoniecznie adekwatne do takiego miejsca, jakim jest szkolny blog, ale pewnym osobom może nieco przybliżyć tajniki gry: "Seks jest jak gra w brydża, jeśli nie masz dobrego partnera potrzebujesz silnej ręki" (Woody Allen).
Wszyscy cieszymy się, że koniec roku możemy sobie umilić grą w brydża.

Gugu

[ Zobacz wpis ] ( 928 Oglądane )   |  Link trwały
z żubrem za pan brat 
Bio-chemy wybierają się na obóz, dzięki dyspozycyjności polskiej kolei komfortowy dojazd do BPN jest zapewniony, aczkolwiek z powodu licznych strajków nie ma pewności, co do ich powrotu. W tej sytuacji pojawiła się sugestia, że w takich chwilach wszyscy jesteśmy biologami. Najwyżej tam zostaną trochę dłużej, ale rodzi się pytanie: co z ich opiekunami? Nie zdążyli nam oddać jeszcze licznych popraw, więc ich brak działa na naszą niekorzyść, bo tak to nie ukrywamy, że po całym roku ciężkiej pracy zasłużyli sobie na dłuuugie i udane wakacji wśród żubrów( albo Żubrów w stanie ciekłym) w Puszczy Białowieskiej. Wszyscy pozostali, którzy nie są BI-ologami (obiecujemy być z naszą kadrą naukową duchem) i kiedy oni będą podziwiać żubry w stanie wolnym my także w stanie wolnym dzięki Żubrówce zapewnimy sobie równie odjechane wrażenia jak przy osobistej konfrontacji z dzikim zwierzem w puszczy, byleby ktoś sobie nie uzmysłowił, że jak puszcza, to żadnej okazji się nie przepuszcza i trzeba się puszczać...

W podziale godzin dwukrotnie nastąpiły zmiany, ku naszemu rozgoryczeniu nie nastąpiła redukcja liczby godzin lekcyjnych. Po cichu każda klasa liczyła, że może autor planu pomyli się na naszą korzyść i zredukuje go o co najmniej jedną godzinę. Aczkolwiek dzięki zmianom, reorganizacji uległ rozkład umówionych sprawdzianów, zatem mamy więcej czasu do nauczenia.

Nasz nieprwdopodbnie wielebny ojciec dyrektor pozbył się brody. A przecież broda to archetypowy symbol nieujarzmionej, dzikiej, pierwotnej męskiej siły, ale także powagi i mądrości. Zatem warto podjąć refleksje cóż ten czyn w wykonaniu Fathera Warma miał oznaczać?

Gugu


[ Zobacz wpis ] ( 959 Oglądane )   |  Link trwały
egzaminy (z) dojrzałości 
Szkoła przeżywa matury. Niektórzy nie narzekają, ponieważ część nauczycieli jest wtedy nieobecna. Maturzyści już raczej tak nie myślą i mają inne priorytety. Czasem jest łatwiej, czasem trudniej. Drugie klasy także niewolne są od maturalnych wyzwań choćby z matematyki. Egzamin dojrzałości spowodował reorganizację ruchu w szkole, bowiem nieczynny jest zwykle jeden odcinek drogi- schody łączące bibliotekę z I piętrem. Czasem komuś przypadkiem uda się zapędzić w zakazane i zastawiane przejście i na nic zda się uganianie się pana Antoniego za taki delikwentem. Chociaż trzeba przyznać, że takiego agenta w pościgu nie powstydziłoby się nawet FBI.
A propos zastępstw instynkt uczniowski jest silniejszy i czasem pokusa opuszczenia jakiejś godziny lekcyjnej jest silniejsza. Pewna klasa, określająca się jako The mat-fiz w piątek nie pojawiła się na zastępstwie z fizyki, tłumacząc się, że tą lekcją dopiero zaczynali piątkowe zajęcia i zawsze w takich sytuacjach "uczniowie są zwolnieni do domu". Niektórzy nauczyciele mieli trochę inne spojrzenie na całą sytuację. Z jednej strony czyn karygodny, z drugiej zaś co to za uczeń który nigdy nie zaliczył wagarów; to dokładnie tak jakby wybrać się na pustynię i nie zobaczyć piasku( chyba, że to pustynia lodowa lub "Pustynia w moim życiu" -klasy licealne, mające zajęcia z terrorystą zapewne mają za sobą tego typu mistyczne doświadczenia). Co więcej, nic nie spaja i nie integruje klasy tak jak wspólny wypad na zamek lub wały i to koniecznie w czasie lekcji. A cóż jest ważniejsze niż późniejsza zgrana praca w grupie? Potem jeszcze rozniosły się jakieś plotki, że taka grzeczna klasa uciekła, a przecież badanie maksymalnej szybkości, jaką możemy osiągnąć dzięki adrenalinie spowodowanej napotkaniem radiowozu należy do ważnych zagadnień z zakresu fizyki.
W ubiegłym tygodniu nasza szkołę odwiedził agent SJ- ksiądz Niechwiej, który trudni się teraz chrystianizacją pogańskiej Warszawy.

Gugu


[ Zobacz wpis ] ( 898 Oglądane )   |  Link trwały
Przyszedł kwiecień, teraz maj... 
... z kwietniem egzaminy naszych ukochanych gimnazjalistów, trwające trzy dni: 27, 28, 29. Jak poszły im testy okaże się później, na razie jednak jest wskazane nadal trzymać kciuki za uczniów naszej szkoły bo...
... z majem zaś, rozpoczęły się matury, polski już za nami, matma w trakcie, a reszta przed.
Nic nie cieszy jak cudze nieszczęście - tak mówią, jednak w tym przypadku nie ma się co cieszyć moi drodzy, lecz należy wspierać tych, którzy pocą się teraz dla siebie ale i dla przyszłych pokoleń. Nie bójcie się WAS do spotka prędzej czy później.

Powracając jednak do kwietnia. Był taki sobotni, popołudniowy dzień, niezwykle słoneczny, przybrany radością. Nie dziwota moi drodzy, bo w tym też dniu nasz vice-dyrektor, O. Radosław Robak złożył swoje ostatnie śluby zakonne. Odbyła się z tej okazji niezwykle uroczysta msza. Szczerze mówiąc nigdy nie byłam na takiej mszy: było tam wiele ciepła, nie brakowało szczęścia, proszę mi wierzyć :D Następnie w zakrystii rodzina, przyjaciele i koledzy O. Robaka składali mu życzenia, lecz tłumnie (a jakże!) przybyli także uczniowie i nauczyciele naszego Liceum i Gimnazjum. Nasz wielebny fizyk mógł doświadczyć aż nadto zjawiska jakim jest wzajemne przyciąganie się ciał :P Obyśmy i my mogli brać z niego przykład i tak jak on się spełniać... oczywiście nie musimy się koniecznie przywiązywać do murów zakonnych ;)

W tym też dniu urodziny obchodził znakomity nauczyciel biologii i chemii (młodsze roczniki niestety nie miały go okazji poznać, a może, może kiedyś...) ks. Artur Niechwiej SJ. Zasypaliśmy go gradem życzeń i zaśpiewaliśmy mu hucznie sto lat. Dobrze, że nikomu w kościele nie wyrwało się "Jeszcze po kropelce...".

Aktualnie liceum przesiaduje sobie w swoich przytulnych domkach, gimnazjum chodzi z nieukrywaną "radością" do szkoły, no a maturzyści ślęczą nad biurkami z toną książek - lepiej późno niż wcale :P

Nikt nie może już doczekać się tego dźwięku... ostatni dzwonek. Ah! Byle wytrwać do wakacji, no już naprawdę nie dużo. Miejmy nadzieje, że ten czas, który pozostał do końca roku szkolnego nauczyciele spożytkują jak najbardziej wzorowo - taka piękna pogoda (co? ktoś mówił coś o tym tygodniu? nieeee!), no np.: chodźmy pokopać w piłkę na fizyce: sprawdzimy jej pęd i oznaczymy właściwie wektory na ich trajektoriach lotu, na biologii pozbieramy rożne robaki i inne owady oraz sklasyfikujemy odpowiednio, co do historii, moglibyśmy poznać intrygujące zakątki naszego miasta: wiele monopolowych na pociąąąągające historie, zaś na polskim moglibyśmy opisywać niczym Homer morze Tyrreńskie, wzburzone fale Dunaju, na angielskim, francuskim, czy niemieckim popisać się naszymi umiejętnościami lingwistycznymi i wskazać drogę zagubionemu turyście do pewnego klubu: in front of the our school//en face de notre école//vor unserer Schule. ;) Różne takie... eh... konieczność przetrwania się wzmaga z każdym dniem jak i wizja dwóch miesięcy wolnego!

Lianell


[ Zobacz wpis ] ( 1158 Oglądane )   |  Link trwały

<<Pierwszy <Powrót | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | Dalej> Ostatni>>